Wpisy użytkownika kryminalistyka.fr.pl z dnia 10 listopada 2010

Liczba wpisów: 4

kryminalistyka.fr.pl
 
Sytuacja na targu. Do starszej kobiety sprzedającej warzywa i owoce podchodzi matka z małym dzieckiem. Kobieta postanowiła zagadać do dziecka, łaskocze je pod bródką i pyta:
-A ile ty masz latek?
Maluch się zdenerwował i burkną:
-Tsy...-matka wyjaśnia, że dziecko ma wadę wymowy.
Kobiecina jednak nie daje za wygraną i dalej zaczepia malca, łaskocze i gaworzy do niego:
-No powiedz, ile masz latek? Powiedz ładnie- trzy...trzy...- i szturcha go palcem w brzuszek
Dzieciak aż poczerwieniał ze złości i krzyczy:
-Tsy...tsy...tsymaj te paluchy z daleka!!!


w długiej kolejce przy kasie spotykają się sąsiedzi tak na oko około 30-tki on wypacykowany cwaniak w butach wzoru skóra węża kolor brązowo-beżowe co chwila jej dogadywał i zaczepiał w końcu:
on: sąsiadeczko zobacz jakie mam nowe buciki, właśnie z Włoch mi przysłali
ona: oooo dzięki za cynk bo myślałam że w gów*no wlazłeś
ludzie w kolejce popłakali się ze śmiechu
 

kryminalistyka.fr.pl
 
Ostatnio wzięło mnie na czytanie biografii (które zresztą bardzo lubię, byle nie były nudne).
Na początek dopadłam książkę (Aśka wie w której księgarni ;)) Remy Maurica Philipa "Mit Rommla".
mitromla.jpg

Książka przedstawia najpopularniejszego w swoim kraju i najlepiej znanego za granicą niemieckiego dowódcę z czasów II wojny światowej - "Lisa Pustyni". Niemal w całości zachowana bogata korespondencja prywatna, codzienne rozkazy i odręczne notatki, uzupełnione świadectwami osób z najbliższego otoczenia - dziennikami, listami i istnym stosem wspomnień - dają bardzo dokładny opis kariery wojskowej Erwina Rommla.

Zawsze ciekawiło mnie, jak z uwielbianego generała Rommel stał się spiskowcem, którego zmuszono do samobójstwa/zabito na rozkaz Hitlera. Kawał dobrej roboty odwalił pan Philip. Wydawało mi się, że akurat biografii niemieckiego generała to raczej  humorem napisać nie można. Jedna wstawka:
Rommel wykłada taktykę z własnych doświadczeń z I wojny światowej. Sytuacja: na pagórku siedzą w gospodarstwie Francuzi, widzą wszystko, strzelają z górki do wszystkiego. Rommel pyta studentów co by zrobili. Ci kombinują zasieki, ostrzały, ofiary itp. W końcu pada pytanie: - A co pan zrobił?
- Wziąłem rakietnice i strzeliłem w stodołę. Zaczęła się palić i Francuzi uciekli.
Ale tak naprawdę ta książka jest smutna. Jest przede wszystkim o straconych złudzeniach. O tym, jak rozpadają się nadzieje, jak wykorzystuje się idealistów.

No to żeby było weselej sięgnęłam po "RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą" Wojciecha Manna.
mann.jpg

Barwne wspomnienia znanego dziennikarza muzycznego i legendy polskiego radia. I jak na pana Wojciecha przystało - napisane z humorem, dużym przymrużeniem oka, dystansem do siebie. Perełka. Ale... No bo jest "ale". Książka jest na 1.5 godziny czytania. Sprawnie napisana, sprawia jednak wrażenie, że autor napisał ją w góra 2 dni i to w samochodzie. Jakby ją skompresować, to by artykuł w gazecie wyszedł. Mało, mało panie Wojtku! I jakoś tak "po łebkach". Akurat po jednej z naprawdę ciekawych osobowości i niegłupim człowieku (a tego jak na lekarstwo) spodziewałam się więcej.
A ta mała próbka tylko zaostrza apetyt!
  • awatar brok: no proszę, ktoś jednak czytuje biografie i nawet widzi w nich coś więcej niż historyjki :) pogratulować!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kryminalistyka.fr.pl
 
Było to onegdaj parę lat temu. Mieszkam sobie wtedy z moim Eks. (tym od RPG) spokojnie, a tu nagle kumpel M. się zwala, coby u nas tydzień przebytować. OK, spoko, ale wyszło tak, że spaliśmy w jednym pokoju. Ja już z przyzwyczajenia z zatyczkami w uszach.
Tu dygresja ważna dla opowieści - uwielbiam burzę. Jak pada i trzaska to mnie łatwo znaleźć - lokalizuje się najbliższe okno i to coś z nosem przyklejonym do szyby to będę ja.
Budzi mnie zatem grzmot. No to ja moment do pozycji pionowo-siedzącej i nadsłuchuję. Kurcze! Burza!
Eks też się obudził i patrzy na mnie wyczekująco, cóż ta cholera znowu w  nocy się z łóżka zrywa. No to ja spieszę grzecznie z wyjaśnieniem. - No burza jest, grzmi, nie słyszysz?
Na co mój Eks dostał ataku śmiechu. W końcu opanował się i mówi - wyjmij zatyczki.
Wyjęłam.
To M. chrapał.
W życiu takiego chrapania nie słyszałam.
Na drugi dzień M. ze zdziwieniem skonstatował, że Eks cały czas mówi do niego - ty Błyskawico ;)

chrapanie.jpg