Wpisy użytkownika kryminalistyka.fr.pl z dnia 8 lutego 2010

Liczba wpisów: 4

kryminalistyka.fr.pl
 
<bart> w majówkę
<bart> byliśmy pic i piliśmy 3 dni z rzędu
<bart> niektórzy ogromne ilości
<bart> 3 dnia kumpel poszedł do kibla
<bart> po chwili przeraźliwy krzyk "WYSRAŁEM JELITA"
<bart> jak przyjechała karetka okazało się ze koleś miał tasiemca który nie wytrzymał stężenia alkoholu
<bart> i po prostu chciał się ratować


<bimber> czaj akcję: jadę sobie z moim facetem busem, bus napchany do granic, bo dwójka wypadła z rozkładu i wszyscy się do tego wpakowali
<bimber> i zaraz przy drzwiach na samym przodzie, koło kierowcy stało sobie takie grube babsko
<bimber> i się rzuca: "czemu tamten autobus nie przyjechał? co pan sobie nie myśli? jak tak można" i podobne
<bimber> kierowca widać, że miał już dość
<bimber> w końcu się wkurwił zatrzymał na poboczu i wyskakuje z tekstem:
<bimber> "awaria autobusu- dalej nie jedziemy" i otworzył tylko te drzwi przy których to babsko stało
<bimber> ta się oczywiście zaczęła rzucać, ale kierowca dalej swoje. więc baba skapitulowała i chcąc nie chcąc- wysiadła
<bimber> jak tylko się wytoczyła z busa kierowca zamknął drzwi i powiedział:
<bimber> "koniec awarii- jedziemy dalej"

Autentyk czyli Wspomnienia Taternika:
"Podczas jednego z obozów wspinaczkowych w Tatry pojechaliśmy w rejon Morskiego Oka. Dotarliśmy pod ścianę. Nasz instruktor (jako, że byliśmy przygotowani na wyprawę pod każdym względem) zaproponował, żebyśmy sobie strzelili po jednym - "żeby nam się ściana trochę położyła - będzie się lepiej wchodzić". Towarzystwo nie namyślało się
długo i zaczęli "kłaść ściany" dosyć intensywnie, z czasem flaszki zaczęły topnieć jedna po drugiej i skończyło się na kompletnym uboju. Gdy grupa ocknęła się równo ze świtem zauważyli, że brakuje wśród nich prowodyra libacji - instruktora..."
I tutaj następuje wersja GOPR-owców:

“Zapieprzamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu a tu jakiś facet na środku drogi idzie na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną...”

  • awatar LuLu.: Zastanawiam się czy to pierwsze jest możliwe...:) Ostatnie najlepsze :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kryminalistyka.fr.pl
 
sztywniak.jpg

Co dzieje się z ludzkimi ciałami po śmierci? Sztywniak to książka o czasami dziwacznych, często szokujących, ale niezmiennie fascynujących wyczynach zwłok.
Mary Roach zdecydowała się opisać - z niebywałym poczuciem humoru, ale nie przekraczając granic dobrego smaku - pośmiertne przygody naszych ciał, które są wykorzystywane do różnych eksperymentów i badań. Odwiedza krematoria, zakłady pogrzebowe, kostnice i najdziwniejsze laboratoria, by odkryć przed nami najciekawsze formy spędzania ?wolnego czasu? po śmierci. Można na przykład dać się pokroić na potrzeby zajęć z anatomii, można testować wytrzymałość samochodów w wypadkach albo poddać się leniwemu rozkładowi użyźniającemu rośliny ogrodowe, a w bardziej egzotycznych miejscach globu można nawet pozwolić się zjeść lub zażyć w celach leczniczych. To książka, która umożliwi wam dokonanie najlepszych planów na zbliżającą się wieczność.

Dziwna to książka. Dziwna tez autorka - wpadlibyście na pomysł, aby wsiąść do samolotu i lecieć do Chin, żeby zapytać miejscowego dyrektora zakładu pogrzebowego, czy to prawda, że jego pracownicy wcinali ludzkie mięso? Brzmi makabrycznie, ale książka makabryczną nie jest. Za to daje do myślenia. Nie polecam "nadwrażliwcom", ale reszta - czytać i to już!
  • awatar Superkotek & Minions: Poluję na to! :D
  • awatar gość: Teraz dopadłam inna książkę tej autorki - ludzie się na mnie dziwnie patrzą w tramwaju, bo rechocze na cały głos.
  • awatar Superkotek & Minions: @gość: Spook czy Bonk? O duchach czy o seksie? >:D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

kryminalistyka.fr.pl
 
Obrazek ze stoku: ciężko sapiąc ładuje się grupa szkoleniowa. Od razu widać, że to ich pierwsze wysokie loty - lecą głupie żarty, nerwowy śmiech, patrzą na startujących jak na zielone koty, w oczach przerażenie. Za grupą wchodzi instruktor. Wydaje kilka poleceń, ustawia do startu i podchodzi do krawędzi startowiska. Po czym z obłędnym uśmiechem na pyszczku, patrząc na te 400 metrów kamieni w dół, wrzeszczy do "pierwszaków" na całe gardło:
- no rzucać się dupki!
Mina startujących - bezcenna ;)
latasie.jpg
 

kryminalistyka.fr.pl
 
Każdy kraj ma swoją wersję kawału o prezydencie. Tą przywiozłam z RPA:
Złapał Mandela złotą rybkę, a ta jak to rybka, próbuje go przekupić trzema życzeniami.
No dobra - mówi Mandela - chce być niemożliwie bogaty.
Pstryk - zrobiła rybka i bach, Mandela wyprzedził Gatesa na liście najbogatszych.
No to chce mieć władzę w kraju - prosi dalej Mandela.
Pstryk - zrobiła rybka i bach, Mandela jest prezydentem RPA.
No to na koniec chce być jeszcze biały - kończy Mandela.
Pstryk - zrobiła rybka i bach, Mandela jest biały, ale nie jest już prezydentem i całą kasę diabli wzięli.
No co jest rybka - krzyczy Mandela - gdzie moja kasa?
Jesteś biały - odpowiada rybka - to sobie zarób!