Wpisy użytkownika kryminalistyka.fr.pl z dnia 26 marca 2010

Liczba wpisów: 4

kryminalistyka.fr.pl
 
W ramach odreagowania filmu klasy "Z" zawiało nas wczoraj do Teatru Komedii na to:
teatr.jpg

"Fredro dla dorosłych mężów i żon" w reżyserii Eugeniusza Korina, w obsadzie: Jolanta Fraszyńska, Joanna Liszowska, Antoni Pawlicki, Michał Żebrowski. Czyli przeniesieniu Fredrowskiej komedii „MĄŻ I ŻONA” w nasz skomputeryzowany, technologiczny, postmodernistyczny, schyłkowy etc., etc. wiek.
"Męża i żonę" Fredro, eks-kapitan napoleoński, napisał jeszcze przed trzydziestką i sztuka jest najpraw­dopodobniej wiernym obrazkiem obyczajów i moralności jego czasów. Atmosfera w ówczesnym Lwowie da­leka była od surowości, a wyczyny braci Fredrów tak wspomina po la­tach anonimowa matrona: "Wten­czas to Fredry chodzili na głowach i nie można się było nigdzie obrócić, by się nie natknąć na Fredrę. Trzeba się było chować przed nimi, bo i z oł­tarza byliby ściągnęli, a do tego jesz­cze takie wiersze pisali, że nawet starszym uszy od nich trzeszczały".
Powiem szczerze - po pierwszym akcie chciałam wyjść, po drugim cieszyłam się, że tego nie zrobiłam. Uśmiałam się wszetecznie.
Pierwszy akt był nudny - pani Fraszyńska piszczała a reszta grała tak, jakby mieli problemy z dykcją. W drugim stał się cud: to był po prostu popis pani Jolanty. Rolą Elwiry, jak to się mówi, wymiata. Skąd w tak drobnej osobie taki wielki duch to ja nie wiem. Żebrowski w roli Wacława się broni, widać że jest po prostu dobrym rzemieślnikiem. Kłopot miałam z Joanną Liszowską jako Justysią - rusza się super, mimika też, tylko ton głosu cały czas taki sam. Ale przynajmniej mówi wyraźnie. Antoni Pawlicki jako Alfred daje radę, ale widać że  młody i jeszcze musi popracować.
Powiem tak: ruszać cztery litery do teatru,nie pożałujecie.
 

kryminalistyka.fr.pl
 
Mieliśmy w pasiece ostatnio zajazd, tyle że nie na Litwę, ale na ul. Idziemy, patrzymy a tu wojna, jeden rój napadł na drugi i dawaj wyrzynać i rabować. Nieboszczyki w powietrzu latały. No ok, na który ul napadnięto to łatwo powiedzieć, ale skąd rój napadawczy? Robaki mundurów nie noszą. Trzeba było sposobu. I mąki zwykłej białej. Wejście do napadniętego ula zostało przyciśnięte deseczką i posypane mąką. Każde skrzydlate łobuzerstwo tam wpadające musiało się w mące wypaćkać:
moka1.gif

moka2.gif

Komando napadające zostało wyśledzone. Jak to mówią: jak dobrze mieć sąsiada, co nas ciągle napada. Kroki resocjalizacyjne podjęto i w pasiece na razie spokój. Zobaczymy na jak długo.