Wpisy użytkownika kryminalistyka.fr.pl z dnia 8 kwietnia 2010

Liczba wpisów: 3

kryminalistyka.fr.pl
 
Łoj wzięłam i znowu narozrabiałam. I się teraz zamartwiam (jak to mam w zwyczaju, z martwienia się na zapas mam już doktorat, a nawet profesurę).
Jak to bywa z totalnymi fanatykami czegokolwiek, wchodzenie ze mną w rozmowę na temat glajtów niebezpieczne jest. Prawdopodobieństwo powstrzymania potoku zachwytów i para-opowieści jest mniej więcej takie, jak zatrzymania Niagary łyżeczką. No i entuzjastycznie zamęczam biedaków na około. Część się już przyzwyczaiła i znosi to mężnie, reszta uciekła. Tak więc szkody raczej nikłe były jak dotychczas. No i przeceniłam odporność ofiar na namawianie (lub nie doceniłam swoich talentów oratorskich).  
Na pierwszy ogień poszedł Bartek. Indoktrynowany na gadulcu, opijany kawą i herbatkami smakowymi, zasypywany opowieściami o lataniu nie wytrzymał i... zabukował sobie miejsce na wyjazd na latanie. W sierpniu do Włoch. A nielot zupełny i pracoholik totalny. Trafiony - zatopiony.
Potem padło na Tadka i Beatę. Totalnie znienacka rzuciłam z głupia frant - to co ? jedziecie ? A te cholery - a pewnie, jedziemy. No a żeby było do kompletu, to jeszcze dołożyłam Kachę i Pawła.
Na początek stan błogi mnie dopadł, że ekipa przednia ludzików na to latanie ze mną pojedzie. A potem mnie naszło.
No bo jak któreś sobie coś zrobi? Nawet kostkę skręci, cztery litery poobija? Toż mnie sumienie będzie żarło, że z mojej winy nielota w glajta wpakowałam. Nie ma lekko. Niby instruktor doświadczony będzie, ale mojej tendencji do szukania dziury w całym to za bardzo nie zmienia. Łot zonk.
W celach zaradczych uknuliśmy z kolegą w locie Jurkiem plan niecny, coby nieloty z glajtem zaznajamiać zacząć. Sadystyczne moje skłonności już się wewnętrznie cieszą, że realizować się będą mogły. Na pierwszy ogień idzie bieganie z glajtem po łączce, którą to bardzo sumiennie z Jurkiem wybraliśmy. A nóż, jak sobie tak pozapitalają, to się któremu odechce? Choć jak ich znam, to szanse są jeszcze mniejsze, niż na powstrzymanie mojego o lataniu gadania.  
andrzejiloty.jpg
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kryminalistyka.fr.pl
 
kryminalistyka.fr.pl: Do urzędu przychodzi gość. Jest rok 1989, niedługo po upadku komuny:
- Dzień dobry, chce zmienić nazwisko.
- A jak się pan nazywa?
- Bezjajcow. To takie staromodne, chciałbym nazywać się jakoś po amerykańsku.
- Dobrze. Niech pan przyjdzie za tydzień po dowód.
Po tygodniu gość przychodzi, odbiera dowód i czyta nazwisko: Yonderbrack...
  • awatar gość: podobnie jak w którejś komediowej wersji robin hooda, gdzie chyba czarownica nosiła nazwisko 'latryna', wyjaśniając, że dawne nazwisko rodziny, przed zmianą brzmiało 'sracz' :)
Pokaż wszystkie (1) ›